Kim jesteśmy i dlaczego powstała Rodzina po godzinach

Gdybym była oszczędna w słowach napisałabym po prostu – bo chciałam. Ale myślę, że warto rozwinąć tę myśl.

Kilka dobrych lat temu prowadziłam bloga kulinarnego, lubiłam pisać, publikować. Ale. No właśnie pojawiło się ale. Zmiany pracy, dziecko, przeprowadzka i życie wywrócone trochę do góry nogami. Brakowało czasu na ogarnięcie codzienności a co dopiero na to, żeby jeszcze pisać.

Dzisiaj dalej nie ogarniam wielu rzeczy, pranie dalej piętrzy się w łazience a rzeczy do prasowania machają do mnie uśmiechnięte z kosza z pytaniem czy jeszcze o nich pamiętam. I nie to nie kwestia organizacji, to po prostu życie. I właśnie w całym tym chaosie pojawiła się myśl, że przecież tak wygląda życie wielu rodzin. Rodzice pracują, dzieci są w szkołach lub przedszkolach. Wracasz z pracy i masz do ogarnięcia jeszcze tysiąc różnych spraw. Trzeba zawieść dzieci na zajęcia, po drodze skoczyć na myjnię umyć auto, a no i jeszcze zastanowić się nad jakimiś wakacjami. I tak kończy się dzień.

I właśnie dlatego stwierdziłam, że wracam do pisania. Żeby podzielić się z Wami tym czego raczej nie zobaczycie w obecnych mediach społecznościowych. Tym, że rodzicielstwo to nie tylko piękne kadry, idealne outfity i uśmiechy od ucha do ucha przez cały dzień. To też złe decyzje, zmęczenie, czasem frustracja i brak sił.

Chciałabym pokazać Wam rzeczy, które nauczyliśmy się na własnych błędach ale również zachęcić Was do tego, żeby się nie poddawać. Pokazać, że fajne życie to nie tylko wakacje w pięciogwiazdkowych hotelach, dom za miliony, a dziecko to kula u nogi, która ogranicza Was na każdym kroku. Może pewne rzeczy okażą się dla Was dość kontrowersyjne, może na coś spojrzycie z innej perspektywy.

Chciałabym pokazać tutaj nasz punkt widzenia, zachęcić Was do spojrzenia na pewne kwestie inaczej niż teraz pokazuje nam to społeczeństwo. Czy mi się uda? Nie wiem. Ale na pewno będę próbować.

Całuję!

E.

Dodaj komentarz